Blisko i Szczerze Blisko i szczerze o relacjach

Bliskość w związku: dlaczego znika i jak ją odbudować

aktualizacja 14 min czytania

Krótka odpowiedź

Bliskość w związku to poczucie, że przy partnerze możesz być sobą, mówić, co czujesz, i liczyć na jego uwagę i dotyk. W długim związku rzadko znika przez jedno wydarzenie. Wycieka przez zmęczenie, rutynę i brak uwagi. Odbudowują ją drobiazgi: odpowiadanie na próby kontaktu, czas bez telefonów, dotyk bez oczekiwań i szczera rozmowa.

Okładka artykułu „Bliskość w związku: dlaczego znika i jak ją odbudować”

Bliskość w długim związku rzadko znika z hukiem. Wycieka po cichu, między pracą, dziećmi i zmęczeniem, aż pewnego wieczoru dwoje ludzi siedzi na jednej kanapie i każde patrzy w swój telefon. Da się ją odbudować, ale nie wielkim gestem raz w roku. Odbudowuje się ją drobiazgami, powtarzanymi codziennie, i rozmową, której większość par unika latami.

Piszę o bliskości emocjonalnej i fizycznej razem, bo w praktyce nie da się ich rozdzielić. Pary, które przestały ze sobą rozmawiać, zwykle przestają się też dotykać. A pary, które przestały się dotykać, często z czasem przestają rozmawiać o czymkolwiek poza obowiązkami.

Czym jest bliskość w związku?

Bliskość w związku to poczucie, że przy drugiej osobie możesz być sobą: powiedzieć, co czujesz, bez obawy, że zostaniesz wyśmiany, i liczyć na to, że ona cię zauważy, wysłucha i dotknie. Nie jest tym samym co miłość ani tym samym co seks. Można się kochać i żyć obok siebie. Można uprawiać seks i nie czuć się blisko.

W praktyce bliskość ma kilka warstw, które zwykle słabną razem. Emocjonalna: czy mówicie sobie, co was cieszy, martwi i złości. Fizyczna: przytulanie, trzymanie się za ręce, seks. Codzienna: czy wiecie, co u drugiej osoby słychać, co ją teraz zajmuje, czego się boi. Wspólna: czy macie coś, co robicie razem i co jest tylko wasze.

Gottman Institute nazywa tę codzienną wiedzę o partnerze „mapą miłości” i opisuje ją jako podstawę przyjaźni w związku. Więcej w ich tekście o mapach miłości. Moim zdaniem to najprostszy test bliskości: czy wiesz, co twojego partnera w tym tygodniu najbardziej stresuje?

Jak rozpoznać, że bliskość w związku słabnie?

Po drobiazgach, które same w sobie nie wyglądają groźnie. Rozmawiacie głównie o logistyce: zakupach, dzieciach, rachunkach. Wieczorem każde siedzi z własnym ekranem. Przestaliście się przytulać bez powodu. Nie pamiętasz, kiedy ostatnio śmialiście się razem z czegoś, co nie było filmikiem w telefonie. Wiadomości w ciągu dnia to tylko „kup mleko” i „będę o 18″.

Seks, jeśli jest, stał się rzadki albo rutynowy, a rozmowa o nim nie istnieje. Albo przestał się zdarzać w ogóle, i nikt o tym nie mówi, bo każde boi się, co usłyszy.

Weźmy Kasię i Pawła, dwanaście lat razem, dwoje dzieci w wieku szkolnym. Nie kłócą się, nie mają poważnych problemów. Któregoś dnia Kasia uświadomiła sobie, że nie pamięta, kiedy Paweł ostatnio zapytał, co u niej, i nie chodziło o to, czy odebrała dzieci. Nie była zła. Była przede wszystkim zaskoczona, jak daleko od siebie odpłynęli, nie robiąc nic złego.

Dlaczego bliskość znika, chociaż nikt nic złego nie zrobił?

Bo bliskość nie jest stanem, który raz osiągnięty zostaje na zawsze. Jest czymś, co trzeba ciągle karmić uwagą, a uwaga jest zasobem, który w dorosłym życiu rozchodzi się na wszystko inne. Praca, dzieci, rodzice, kredyt, zdrowie. Związek, który wydaje się stabilny, dostaje to, co zostanie. A zostaje coraz mniej.

Do tego dochodzi zmęczenie. Wieczorem, po całym dniu, łatwiej obejrzeć serial niż rozmawiać. Łatwiej przewinąć telefon niż przytulić kogoś, kto też jest zmęczony. Każda taka decyzja osobno jest zrozumiała. Razem układają się w odległość.

I jest jeszcze jedna rzecz, o której mówi się rzadko: niewypowiedziane pretensje. Drobne urazy, o których nikt nie powiedział, bo nie były warte kłótni. Z czasem tworzą warstwę, przez którą trudno się przebić. Trudno przytulić kogoś, na kogo w środku jest się złym, nawet jeśli nie umie się powiedzieć dlaczego.

Co odbudowuje bliskość na co dzień?

Odpowiadanie na drobne próby kontaktu. Gottman Institute opisuje je jako „bids”: zdanie „zobacz, jaki zachód słońca”, westchnienie przy zmywaniu, pokazanie zabawnej wiadomości. W badaniach, które opisują w tekście o zwracaniu się ku sobie, pary, które przetrwały, znacznie częściej reagowały na takie próby, niż pary, które się rozstały. Dla bliskości to ma ogromne znaczenie, bo pokazuje, że nie buduje się jej wielkimi gestami, tylko w chwilach, gdy ktoś mówi „zobacz”, a druga osoba podnosi wzrok.

Czas we dwoje bez ekranów. Niekoniecznie randka w restauracji, na którą trudno znaleźć opiekunkę. Wystarczy dwadzieścia minut wieczorem przy herbacie, kiedy dzieci śpią, a telefony leżą w innym pokoju. Pierwsze razy mogą być niezręczne, bo okaże się, że odzwyczailiście się rozmawiać o czymś innym niż obowiązki. To mija.

Dotyk bez oczekiwań. Przytulenie w kuchni, dłoń na ramieniu, trzymanie się za ręce na spacerze. W wielu długich związkach dotyk zaczyna kojarzyć się wyłącznie z seksem, więc jedno z partnerów zaczyna go unikać, żeby nie wysyłać sygnału, na który nie ma ochoty. Dotyk, który do niczego nie prowadzi i niczego nie zapowiada, przywraca swobodę.

Pytania, które nie dotyczą logistyki. „Co cię dziś ucieszyło?”, „O czym ostatnio myślisz?”, „Czego ci teraz brakuje?”. Brzmią banalnie, ale w wielu związkach nikt ich nie zadał od lat. I odpowiedź na nie potrafi zaskoczyć, bo okazuje się, że osoba, z którą mieszkasz od dekady, myśli o rzeczach, o których nie miałeś pojęcia.

Jak mówić o tym, że brakuje ci bliskości?

Od siebie i bez oskarżeń. „Nigdy mnie nie przytulasz” uruchamia obronę. „Brakuje mi tego, jak kiedyś wieczorem siedzieliśmy razem na kanapie i rozmawialiśmy. Chciałbym, żebyśmy znaleźli na to czas” otwiera rozmowę.

Mów o konkretach, a nie o ogólnym poczuciu. Druga osoba może nie wiedzieć, co zrobić z informacją, że „brakuje ci bliskości”, ale wie, co zrobić z prośbą o wspólny spacer w niedzielę. Zasady takiej rozmowy opisałem szczegółowo w tekście jak rozmawiać o potrzebach.

Nie zaczynaj takiej rozmowy wieczorem w łóżku, po odrzuconej propozycji. Wtedy każde słowo brzmi jak wyrzut. Lepiej w neutralnym momencie, na spacerze albo w samochodzie.

Jak rozmawiać o bliskości fizycznej?

To temat, którego większość par unika najdłużej. Każde czeka, aż drugie zacznie. Każde boi się, że usłyszy coś bolesnego albo że samo pytanie zabrzmi jak zarzut.

Pomaga kilka zasad. Rozmawiajcie poza sypialnią i poza momentem, w którym coś nie wyszło. Zacznijcie od tego, co jest dobre i za czym tęsknicie, a dopiero potem o tym, czego brakuje. Pytajcie zamiast zakładać: „Co sprawia, że masz ochotę na bliskość?” mówi więcej niż godzina domysłów.

Różnica w potrzebach jest normalna. W większości długich związków jedno z partnerów ma ochotę częściej niż drugie. To nie jest problem sam w sobie. Problemem staje się, gdy nikt o tym nie mówi, a jedno czuje się odrzucane, a drugie naciskane. Szczegółowo, z przykładami rozmów, piszę o tym w tekście jak rozmawiać o seksie w związku.

Co zrobić, gdy jedno z was nie ma ochoty na seks?

Najpierw nie traktować tego jako wyroku o związku. Spadek ochoty ma wiele przyczyn i większość z nich nie ma nic wspólnego z tym, czy ktoś kocha partnera. Stres, zmęczenie, nieprzespane noce przy małym dziecku, zmiany hormonalne, depresja, leki, choroby, niewypowiedziane pretensje, rutyna.

Część tych przyczyn jest zdrowotna i wymaga lekarza, a nie rozmowy. NHS wymienia wśród przyczyn spadku libido między innymi stres, lęk, depresję, menopauzę i niektóre leki, na przykład na nadciśnienie albo przeciwdepresyjne. Jeśli spadek ochoty przyszedł nagle, trwa długo albo towarzyszą mu inne objawy, pierwszym adresem jest lekarz rodzinny, ginekolog, urolog albo seksuolog.

Część przyczyn leży w samym związku. Wtedy pomaga to, o czym pisałem wyżej: bliskość poza sypialnią, rozmowa, dotyk bez oczekiwań. Trudno mieć ochotę na seks z kimś, z kim od miesięcy rozmawiasz tylko o rachunkach. Więcej o tym, co jest normalne, a kiedy warto szukać pomocy, piszę w tekście o spadku pożądania w związku.

Jak nie zamienić bliskości w obowiązek?

Nie planując jej jak kolejnego punktu w kalendarzu, a jednocześnie nie czekając, aż przyjdzie sama. To trudna równowaga. Wiele par z małymi dziećmi odkrywa, że jeśli nie zaplanują czasu dla siebie, to on się po prostu nie wydarzy. Ale jeśli zaplanują seks na czwartek o dwudziestej drugiej, zamienia się on w zadanie do odhaczenia.

Pomaga planowanie czasu, a nie tego, co się w nim wydarzy. Umówcie się na wieczór we dwoje, bez dzieci i telefonów, i niech się dzieje, co ma się dziać. Może będzie rozmowa, może bliskość, może po prostu wspólny film pod kocem. Każda z tych opcji jest w porządku, bo celem jest bycie razem, a nie konkretny efekt.

Czy telefon naprawdę szkodzi bliskości?

Sam telefon nie, ale sposób, w jaki go używamy, bardzo często tak. Problemem nie jest to, że ktoś wieczorem przegląda wiadomości. Problemem jest to, że telefon stał się pierwszą rzeczą, po którą sięgamy, gdy robi się cicho albo nudno. A cisza i nuda w związku to właśnie te momenty, w których kiedyś zaczynała się rozmowa.

Telefon ma też drugą, mniej widoczną cechę. Zabiera drobne próby kontaktu. Kiedy ktoś mówi „zobacz” do osoby wpatrzonej w ekran, zwykle słyszy „mhm”. Jedno „mhm” nic nie znaczy. Setki takich odpowiedzi w ciągu roku uczą drugą osobę, że nie warto próbować.

Nie trzeba wyrzucać telefonów. Wystarczy kilka stref bez nich: sypialnia, wspólny posiłek, pierwsze dziesięć minut po powrocie z pracy. Pary, które wprowadzają takie proste zasady, często są zaskoczone, ile nagle mają sobie do powiedzenia.

Jak dbać o bliskość, kiedy macie małe dzieci?

Realistycznie. Przez pierwsze lata życia dziecka bliskość w związku zmienia formę i trudno oczekiwać, że będzie wyglądać tak jak wcześniej. Brakuje snu, czasu i sił. Ciało jednego z rodziców, zwłaszcza po porodzie, potrzebuje czasu, a czasem pomocy lekarza. To normalne i przejściowe.

W tym okresie ogromne znaczenie mają najmniejsze gesty. Podziękowanie za nocne wstawanie. Kawa podana bez pytania. Dziesięć minut rozmowy, kiedy dziecko w końcu zaśnie, nawet jeśli oboje jesteście wykończeni. Dotyk, który niczego nie oczekuje, bo zmęczony rodzic, który czuje, że każde przytulenie ma być wstępem do czegoś więcej, zaczyna unikać przytulania w ogóle.

I ważna rzecz: dzielcie się obowiązkami tak, żeby żadne z was nie czuło się samotne. Bliskość bardzo trudno odbudować z kimś, kogo w duchu obwiniasz o to, że wszystko jest na twojej głowie. O tym, jak poruszyć ten temat bez kłótni, piszę w tekście o komunikacji w związku.

Co z bliskością, kiedy jedno z was dużo pracuje albo wyjeżdża?

Odległość i nadmiar pracy nie muszą niszczyć bliskości, ale wymagają świadomego dbania o kontakt. Nie chodzi o długie rozmowy telefoniczne codziennie, tylko o regularność. Krótka wiadomość w ciągu dnia, która mówi „myślę o tobie”, robi więcej niż godzinna rozmowa raz w tygodniu.

Po powrocie z wyjazdu albo po wyjątkowo ciężkim tygodniu dajcie sobie czas na ponowne zbliżenie. Wiele par zna ten moment, w którym po kilku dniach rozłąki są wobec siebie trochę obcy i niezręczni. To normalne. Pomaga wspólne zajęcie, spacer, gotowanie, zanim przejdziecie do poważnych rozmów.

Jeśli praca jednego z was systematycznie zabiera cały wolny czas, to temat do rozmowy, a nie do cichego żalu. Czasem odpowiedź jest taka, że przez pół roku tak musi być. Ale wtedy przynajmniej oboje o tym wiecie i możecie umówić się, co po tych sześciu miesiącach się zmieni.

Jak wygląda bliskość po czterdziestce i pięćdziesiątce?

Często spokojniej i czasem lepiej niż w młodości. Dzieci są starsze albo wyprowadziły się z domu, jest więcej czasu, mniej presji. Wiele par odkrywa się na nowo. Inne odkrywają, że przez lata żyły obok siebie i nie wiedzą, o czym rozmawiać, gdy w domu zrobiło się cicho.

Ciało się zmienia i to też jest temat do rozmowy, a nie do wstydu. Menopauza, zmiany hormonalne u mężczyzn, choroby, leki. Wszystko to może wpływać na bliskość fizyczną i wszystko to jest sprawą dla lekarza, jeśli przeszkadza. Najgorsze, co można zrobić, to udawać, że problemu nie ma, i po cichu odsuwać się od partnera.

Jeśli wracasz do bliskości po długiej przerwie, w nowym związku po rozwodzie albo po stracie, zajrzyj do tekstu o randkowaniu po 50-tce. A jeśli zastanawiasz się, jak w ogóle zacząć, gdy sytuacja jest niezręczna, przyda się tekst czy pytać o pocałunek, bo zasada uważności działa tak samo w każdym wieku.

Czy bliskość można odbudować w pojedynkę?

Częściowo. Możesz zacząć od siebie: odpowiadać na próby kontaktu, odkładać telefon, pytać o dzień, przytulać bez oczekiwań. Często to wystarczy, żeby druga osoba zaczęła odpowiadać tym samym. Zmiana jednej strony zmienia atmosferę, a atmosfera zmienia zachowanie drugiej.

Ale ma to swoje granice. Jeśli przez kilka miesięcy starasz się sam, a druga osoba w ogóle nie reaguje, problem prawdopodobnie leży głębiej: w niewypowiedzianych pretensjach, w depresji, w wypaleniu, w tym, że druga osoba myśli o odejściu. Wtedy potrzebna jest bezpośrednia rozmowa, a czasem pomoc terapeuty. Bliskości nie da się zbudować w pojedynkę na stałe, bo z definicji potrzebuje dwojga.

Czy wspólne zajęcia pomagają w bliskości?

Pomagają, zwłaszcza nowe. Robienie razem czegoś, czego żadne z was wcześniej nie robiło, przypomina trochę początek znajomości: jest odrobina niepewności, trochę śmiechu z własnej nieporadności i poczucie, że jesteście w tym razem. Kurs tańca, wspólne gotowanie nowej kuchni, szlak, którym nigdy nie szliście, remont jednego pokoju.

Nie musi to być nic wielkiego ani drogiego. Liczy się to, że przez godzinę patrzycie w tę samą stronę i przeżywacie coś wspólnego, zamiast zarządzać domem jak dwoje współpracowników. Wspólne wspomnienia z ostatnich tygodni to paliwo, z którego bliskość czerpie dłużej niż z tych sprzed dziesięciu lat.

Czy bliskość wraca po kryzysie?

Często tak, choć rzadko sama. Po zdradzie, po długim okresie oddalenia, po ciężkiej chorobie czy stracie odbudowywanie bliskości wymaga czasu, cierpliwości i często pomocy z zewnątrz. Nie da się przeskoczyć etapu, w którym jedno z was nie ufa albo nie czuje się bezpiecznie.

W takich sytuacjach bardzo pomocna bywa terapia par. Terapeuta pomaga przejść przez rozmowy, które we dwoje zamieniają się w kolejne rany, i odbudować zaufanie krok po kroku. To nie jest przyznanie się do porażki, tylko skorzystanie z narzędzia dopasowanego do problemu.

Jak wygląda bliskość w długim związku, który działa?

Mniej romantycznie, niż pokazują filmy, i bardziej zwyczajnie. To para, która przy śniadaniu opowiada sobie sny. Która wysyła sobie w ciągu dnia coś więcej niż listę zakupów. Która przytula się w kuchni bez powodu. Która potrafi powiedzieć „mam dziś gorszy dzień, potrzebuję, żebyś mnie przytulił” i usłyszeć odpowiedź. Która czasem ma świetny seks, a czasem przez dwa tygodnie wcale, i oboje wiedzą, że to nie jest katastrofa.

Wróćmy do Kasi i Pawła. Po tamtym wieczorze, kiedy Kasia zauważyła, jak daleko od siebie odpłynęli, powiedziała mu o tym wprost, przy niedzielnym spacerze. Bez pretensji, po prostu: „Tęsknię za nami”. Paweł przyznał, że czuje to samo, ale myślał, że tak po prostu jest po latach. Umówili się na jedną rzecz: dwadzieścia minut wieczorem, bez telefonów. Po miesiącu zauważyli, że znowu wysyłają sobie w ciągu dnia głupie wiadomości. Po trzech wrócili do przytulania się przed snem. Nic spektakularnego. Tylko z powrotem są blisko.

Jak odbudować bliskość w związku krok po kroku?

  1. Przez tydzień świadomie zauważaj próby kontaktu partnera i odpowiadaj na każdą, nawet krótko.
  2. Wprowadźcie codzienne dwadzieścia minut we dwoje bez telefonów, choćby przy herbacie.
  3. Wróćcie do dotyku bez oczekiwań: przytulenia w kuchni, trzymania się za ręce, dłoni na ramieniu.
  4. W spokojnym momencie powiedz, czego ci brakuje, w formie konkretnej prośby, a nie zarzutu.
  5. Porozmawiajcie o bliskości fizycznej poza sypialnią, zaczynając od tego, co jest dobre.
  6. Jeśli spadek ochoty jest nagły albo długotrwały, umów wizytę u lekarza, a przy kryzysie zaufania rozważcie terapię par.

Temat bliskości fizycznej rozwijam w e-booku Najdłuższy pocałunek. To poradnik dla mężczyzn o seksie oralnym, konkretnie o tym, jak zrobić minetkę, napisany rzeczowo i bez wulgarności: o uważności na partnerkę i o tym, że informację zwrotną w intymności da się zdobyć, zamiast zgadywać.

Często zadawane pytania

Jak odbudować bliskość w związku?

Drobiazgami powtarzanymi codziennie: odpowiadaniem na próby kontaktu, czasem we dwoje bez telefonów, dotykiem bez oczekiwań i pytaniami, które nie dotyczą obowiązków. Pomaga też szczera rozmowa o tym, czego każdemu z was brakuje.

Dlaczego w długim związku znika bliskość?

Najczęściej przez zmęczenie, rutynę, brak czasu i niewypowiedziane pretensje, a nie przez jedno wydarzenie. Uwaga, która kiedyś szła na związek, rozchodzi się na pracę, dzieci i obowiązki, a bliskość dostaje to, co zostanie.

Czy brak seksu oznacza koniec związku?

Nie musi. Spadek ochoty ma wiele przyczyn, zdrowotnych i związanych z relacją. Ważne, żeby o tym rozmawiać i sprawdzić przyczyny zdrowotne u lekarza. Wiele par przechodzi przez okresy mniejszej bliskości fizycznej i wraca do niej.

Kiedy iść na terapię par z powodu braku bliskości?

Kiedy rozmowy we dwoje nic nie zmieniają, po zdradzie albo innym kryzysie zaufania, albo gdy brak bliskości staje się źródłem ciągłych konfliktów. Terapia pomaga przejść przez rozmowy, które we dwoje są zbyt trudne.

Jak rozmawiać z partnerem o bliskości fizycznej?

Poza sypialnią, w spokojnym momencie, zaczynając od tego, co jest dobre i za czym tęsknisz. Pytaj zamiast zakładać i nie traktuj różnicy w potrzebach jako zarzutu.

Autor

Mr. Touch

Mr. Touch to pseudonim, pod którym piszę ten blog. Piszę o relacjach konkretnie i bez coachingowego patosu: o randkach, pierwszym pocałunku, randkowaniu po pięćdziesiątce i bliskości w długim związku. Bez technik podrywu, bez zmyślonych badań i bez obiecywania, że wszystko się ułoży.

Przeczytaj też